Życzenia i wspomnienia absolwentów z okazji 60 lat SP4 w Bogatyni

Z okazji jubileuszu 60 lat szkoły nasi absolwenci nagrali i spisali wspomnienia oraz życzenia, do których wysłuchania i odczytania teraz Państwa zapraszamy.

Dziękujemy za życzenia i ciepłe słowa, które utwierdzają w przekonaniu, że nasza praca naprawdę ma sens, a nasza szkoła była, jest i będzie dla uczniów miejscem dającym szansę na dojrzewanie, a także odkrywanie i rozwijanie swoich pasji 🙂

Zapraszamy do przeczytania i odsłuchania życzeń i wspomnień.
 
„Szanowni Państwo, Drodzy Nauczyciele
 
Kilkukrotnie próbowałam usiąść na spokojnie i opisać kilka wspomnień związanych z „4”, a w moim wypadku epizodem w 60-letniej historii szkoły, gdy była Gimnazjum nr 1, jednak myśli tych jest za dużo, bym potrafiła je okiełznać. Dlatego też mój mail będzie raczej fragmentaryczny i nieustrukturyzowany, ale mam nadzieję, że przekażę w nim choć trochę wspomnień z moich 3 lat.
 
Gdy zaczynałam szkołę podstawową to sądziłam, że będę w niej przez 8 kolejnych lat, jednak nowa organizacja edukacji spowodowała, że kończyłam podstawówkę po 6 klasach i z bólem serca zmieniałam placówkę. Ku mojemu zaskoczeniu z jeszcze większym bólem serca po 3 latach opuszczałam gimnazjum…
Najlepszą pamiątką tego czasu jest dla mnie mąż 😉 którego poznałam niejako przez p. Adama Kurta – opiekuna samorządu uczniowskiego w tamtym czasie.
 
Wiele moich wspomnień dotyczy przygotowań i udziału w różnych konkursach przedmiotowych i pracy w samorządzie uczniowskim, dzięki którym miałam bliskie relacje nie tylko z rówieśnikami, ale również z nauczycielami.
Wspominam:
Konkursy z WOSu – do dziś pamiętam wycinki z gazet, które p. Kurt układał na przerwach, aby później przekazać nam kopie skompensowanej wiedzy o świecie. Zgłoszenie bez naszej wiedzy drużyny (ja, Wojtek – mąż i Kamil Pruban) do międzynarodowego konkursu o Unii Europejskiej, który okazał się fajną przygodą i zwieńczony naszym zwycięstwem.
Konkursy matematyczne, szczególnie mecze matematyczne pod wodzą p. Ani Pasztetnik, która zebrała grupę bardzo różnych, a jednak nieźle współpracujących uczniów.
Moje najintensywniejsze lata rozwoju w przedmiotach przyrodniczych – chemii i fizyce! Chyba już nigdy potem (uwzględniając nawet czas doktoratu) nie nauczyłam się tak wiele, tak szybko i tak przyjemnie. Pani Dorota Czarnecka i Pani Małgosia Kozłowska-Twerd, które zdecydowanie przekraczały obowiązki nauczycielskie, przygotowując mnie do kolejnych etapów konkursów. Kilkukrotnie gościły mnie u siebie w domach, aby wytłumaczyć mi jeszcze więcej. Oczywiście najbardziej z tego pamiętam ciastka i partnerską atmosferę. Ale też możliwość przeprowadzania eksperymentów, czy to w szkolnej sali czy w laboratorium.
Eksperymenty, nieco mniej bezpieczne takie jak przygotowywanie fajerwerków, robiliśmy już z Krzyśkiem (przyjaźń, która rozwinęła się też w czasach gimnazjum) już poza szkołą 😉
Pani Ania Olejarz, która nauczyła mnie rozumieć język obcy (wówczas niemiecki) i była przyjazną duszą, z którą na długo po skończeniu szkoły udało mi się utrzymać kontakt. Nieco zuchwale sądzę, że imię Jej pierwszej córeczki nie jest do końca przypadkowe 😉
Wiele moich wspomnień związanych jest z miejscem, którego nazwa nie oddaje prawdziwej jego funkcji – czytelnia. Dla mnie to było miejsce zwierzeń, porad życiowych i uczuciowych – szczególnie cennych w tym szalonym nastoletnim okresie. Oczywiście to zasługa osób, które tak przyjacielsko traktowały tam uczniów – p. Dorota Stachyra, p. Ania Wilczek i p. Sylwia Sułkowska.
Czytelnia to też miejsce, w którym spędziłam sporo czasu z obecnym mężem, a także innymi bliskimi osobami z tamtych lat, gdy próbowaliśmy okiełznać i uporządkować stare kroniki szkoły.
W czytelni też organizowaliśmy naszą małą pomoc uczniowską – Ci, którzy radzili sobie lepiej z danych przedmiotów, pomagali tym słabszym. Była to dla mnie naprawdę duża lekcja i ogromna satysfakcja, gdy kolega pierwszy raz w życiu dostał 5 z kartkówki.
Pamiętam też jak na przerwie – początkowo w ramach zadania domowego z WOSu, a później zatracona w pracy – pisałam na kolanie Regulamin Samorządu Uczniowskiego z planem pracy i wizją szkoły, którą później powoli wdrażaliśmy z zaangażowanymi znajomymi.
Twórczo i bez limitów (szczególnie czasowych) pracowaliśmy nad apelem z okazji Prima Aprilis, na dzień przed zmieniając całkowicie koncepcję na taką, która angażowała do improwizacji także nauczycieli.
Zimowy czas to jabłuszka na górce podczas lekcji wychowania fizycznego!
 
Do dzisiaj wydaje mi się, że większość nauczycieli, których poznałam w tym czasie, traktowało mnie jak młodego człowieka i rozmawiało na wszelakie tematy. Nie byli tylko nauczycielami przedmiotów – byli też przyjacielsko nastawionymi „nieco starszymi znajomymi”, którzy czasem wysłuchali, a czasem podzielili się swoim doświadczeniem życiowym.
 
Chciałabym, aby przez kolejne lata mury naszej szkoły były pełne życia młodych, ciekawych świata ludzi i przyjaznych, mądrych dorosłych przewodników!
 
Regards,
Monika Kurczyńska”

 

Życzenia część 3